piątek, 7 lutego 2014

Chapter 17

Hej. Z góry mówię, że końcówka poprzedniego rozdziału i początek tego są zapożyczone z jednego bloga (trochę go zmieniłam) Nie pamiętam jakiego, więc tytułu nie podam. :(  Już bez dłuższego przynudzania zapraszam na rozdział. >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><>>>>>>>>>>>>>>>>
*Kendall*
- Jak to nie żyję? - spytał Justin, ja byłem zbyt zszokowany żeby coś powiedzieć
- Przykro mi ale operacje serca mają małe szanse na udanie się. - powiedział lekarz
- Jaka operacja serca? - oprzytomiałem
- Państwo nie są rodziną pani Macsefor? - był zdziwiony
- Nie my jesteśmy od Kamili Wróżkowskiej. - odezwała się Selena
- Ją operował doktor Smith. - wskazał na lekarza wychodzącego z sali operacyjnej, podeszliśmy do niego
- Doktorze, co z nią? - tym razem pytanie zadał Harry
- Operacja się udała, bez żadnych komplikacji. Wystarczy poczekać dwa, trzy dni, żeby sprawdzić czy szpik się przyjmie. - odszedł, a my odetchneliśmy z ulgą
- Przyznaj się. - zwróciła się do mnie Sel - Nie wiedziałeś jaki lekarz operuje Kame.
- Przyznaję się bez bicia. - podniosłem ręce w geście poddania
- Jak można być takim matołem. - powiedział Justin
- Nie ubliżaj matołom. - odezwał się Harry, a my się zaśmieliśmy
*3 dni później*
Dzisiaj jest ostatni dzień. Jeśli Kama się nie obudzi to już nigdy się nie obudzi. Tak mówią lekarze. My nie tracimy nadzieji.
*Kamila*
Wszystko okropnie mnie bolało. Nie mogłam niczym ruszyć ani nic sobie przypomnieć. Ostatnie co pamiętałam to twarz Kendalla. Chciał mi coś powiedzieć i... wtedy urwał mi się film. Mimo wielkiego trudu otworzyłam oczy. Zobaczyłam twarz Kendalla.
- Kendall. - powiedziałam szeptem
- Kamila. Jednak się obudziłaś. - przytulił mnie
- Czyli to wszystko to nie był sen? - rozejrzałam się po sali
- Tylko jedno mnie nurtuje. Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Nie mam siły ci tego tłumaczyć, z resztą mam wrażenie, że dziewczyny ci wszystko powiedziały.
- Jeśli jeszcze raz odstawisz mi taki numer to nie ręcze za siebie. - uśmiechnął się
- Nawet się nie waż. - powiedziałam, w tym momencie wszedł lekarz
- Widzę, że panienka się obudziła. - powiedział - Muszę pana przeprosić.
- Oczywiście. - Kendall wyszedł
Lekarz zaczął mnie badać.
*Kendall*
Wyszedłem z sali. Moi przyjaciele spytali równocześnie:
- Co z nią? - chciałem ich zmylić
- No...
- O nie! - odezwały się dziewczyny równocześnie
- ... obudziła się.
- Jest! - krzykneli wszyscy
Potem wyszedł lekarz.
- Pacjentka teraz śpi po lekach. Rano napewno się obudzi.
- Kendall jedziesz z nami do domu. - powiedział Harry
- Nie.
- Tak. - dziewczyny pociągneły mnie do wyjścia
- Dobra pójdę sam.
Wyszliśmy ze szpitala. Pojechaliśmy do Seleny i Justina. Usiedliśmy w salonie rozmawialiśmy, a potem odpłynąłem do krainy snu.

sobota, 1 lutego 2014

Chapter 16

*Miley*
Podszedł do nas lekarz
- I co? -  spytałam
- Twoje wyniki są bardzo dobre. Operacje pobrania szpiku możemy przeprowadzić jutro rano. - wszystkim rozbłysły oczy
- Dobrze. - powiedziałam i lekarz odszedł
Selena mnie przytuliła. Wszyscy się cieszyliśmy.
*Następny dzień*
*Harry*
Za chwilę Miley ma operacje. Lekarze mówią, że będzie mogła wyjść ze szpitala nawet jutro, ale pod warunkiem, że operacja odbędzie się bez komplikacji. Ja i Selena siedzimy przed salą operacyjną, a Kendall i Justin są na OIOM- ie.
*Godzinę później*
Miley jest już po operacji, która przebiegła bez komplikacji. Czuję się dobrze. Nawet już sobie z nas żartuje. Ona nigdy się nie zmieni. Nawet w chwilach, w których powinna być poważna się śmieje.
*Następny dzień*
*Kendall*
Dzisiaj ma być operacja Kamili. Wczorajsza operacja Miley na szczęście się powiodła. Za godzinę będzie tutaj jakiś bardzo dobry chirurg, który ma przeprowadzić operacje. W sumie dobrze, że będzie ją operował najlepszy. Reszta pojechała do domów się przebrać i coś zjeść. Mnie też chcieli zaciągnąć. Mają trochę racji. Od trzech dni tu siedzę praktycznie bez jedzenia. Kamilę zabrali już na salę operacyjną, żeby przygotować ją do operacji. Zaczynało mi brakować jej spojrzenia, jej uśmiechu, ogólnie jej. Na szczęście niedługo się obudzi. Oby. Wszyscy mi powtarzają, że nawet nie mam tak myśleć ale to jest ciężkie. Przyszli moi przyjaciele.
- Hej, co z nią? - spytała Miley
- Pięć minut temu zaczeła się jej operacja. - powiedziałem
- Będzie dobrze. - powiedziała Selena
Czas mijał, a ja z każdą sekundą miałem wrażenie, że mijają wieki. Po jakiś dwóch godzinach wyszedł lekarz. Nie byłem pewien czy to ten ale i tak spytałem:
- Co z nią?
- Bardzo mi przykro ale pacjentka umarła. - odpowiedział
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Hej.
Bardzo was przepraszam, że rozdział taki krótki ale nie miałam pomysłu jak go napisać. :(

wtorek, 28 stycznia 2014

Chapter 15

Na początku chciałabym podziękować za 666 wejść. Czy to przypadek? Nie sądzę. Teraz już zapraszam na długo wyczekiwany rozdział.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
*Miley*
O matko co za wesele! Wiadomo kto pomagał w organizacji. Selena wysłała mnie żebym znalazła Kendalla i Kamile. Szukałam już prawie wszędzie oprócz balkonu. Szłam właśnie w tym kierunku kiedy zauważyłam jak Kama mdleje. Szybko podbiegłam do nich.
- Co tu się stało? - spytałam
- Rozmawialiśmy... i ona... nagle... - ledwo wymawiał każde słowo
- Dobra dzwoń na pogotowie. Zaraz wracam.
Pobiegłam do środka. Szybko zlokalizowałam Selene i Justina.
- Kamila zemblała. - powiedziałam, kiedy do niej podbiegłam
- Co? - spytali równocześnie, a Selena spojrzała na mnie znaczącym spojrzeniem 
- Nie patrzcie tak tylko chodźcie. - powiedział Justin
Pobiegliśmy szybko na balkon. Kendall trzymał Kamilę w ramionach. Zobaczyliśmy zbliżającą się karetkę. Wyszliśmy z klubu. Sanitariusze zabrali Kamę do szpitala, a my wszyscy pojechaliśmy za nimi (Selena i Justin długo opierali się żeby zostawić gości).
*Kendall*
To było straszne. Ona nagle zemblała w moich ramionach. Po pół godzinie byliśmy w szpitalu. Pielęgniarka skierowała nas przed OIOM. Nie mogliśmy tam wejść. Musieliśmy czekać na lekarza. Wyszedł do nas po pięciu minutach. 
- Co z nią? - Harry pierwszy spytał
- Jest źle ale jest stabilna. Przeszczep będzie potrzebny jak najszybciej. - odpowiedział
- Jaki przeszczep? - spytałem
- Szpiku. Nie mówiła państwu, że ma białaczkę? - ukradkiem oka zauważyłem jak Selena i Miley wymieniają ze sobą przerażone spojrzenia
- Nie. - powiedziałem równo z Justinem i Harrym
- To bardzo mi przykro. - powiedział lekarz i odszedł
- Macie nam coś do powiedzenia? - spytałem dziewczyny
- Ona nie chciała cię martwić. - powiedziała przez łzy Miley
- A wy czemu nie powiedziałyście? - spytał Harry
- Ona nam zabroniła. - płacząca Selena wskazała palcem na Kamę
- Dobra. Nie ma się co obwiniać. Lepiej powiedzcie wszystko od początku. - powiedział Justin
- To było dzień po moim wypadku. - zaczeła Miley - Przyszła do mnie po badaniach i powiedziała mi z wielką niechęcią. Nie chciała się leczyć.
- Co? Dlaczego? - spytałem
- Daj jej skończyć. - skarciła mnie Selena
- Prawie wcale z nią o tym nie gadałyśmy. Potem dzień po przeprowadzce do Sel i Justina podjeła decyzję,że zacznie się leczyć. Poszłyśmy z nią do lekarza. Miała się zgłosić dopiero po waszym ślubie. - skończyła opowiadać Miley, a Selena ją przytuliła
Nie rozmawialiśmy dalej. Wszyscy tępo patrzyli się przed siebie. Po jakieś godzinie przyszedł lekarz.
- Coś wiadomo? - spytałem
- W naszej bazie nie ma odpowiedniego dawcy dla niej. Największy problem tkwi w tym, że ma rzadką grupę krwi. - odpowiedział
- BrH-  - spytał Miley
- Tak.
- Też mam taką grupę krwi. - wszyscy na nią spojrzeliśmy
- Chciałabyś jej pomóc? Muszę cię jednak uprzedzić o poważnych komplikacjach. - Miley spojrzała na Kamilę, potem na ziemię
- Kiedyś ona uratowała mnie teraz czas się odwdzięczyć.
- Chodź ze mną. - powiedział lekarz i gdzieś poszli
*Miley*
Poszłam z lekarzem do pomieszczenia gdzie siedziały pielęgniarki.
- Kelly, pobierz pani krew plus wszystkie podstwowe badania. - powiedział lekarz
- Dobra. - powiedziała pielęgniarka i wstała
Lekarz wyszedł, a siostra kazała mi usiąść na krześle. Pobrała mi masę krwi i zrobiła inne podstawowe badania. Teraz zostało tylko czekać na wyniki. Kolejna godzina niepewności.
Wróciłam do przyjaciół.
- I co? - pytali jeden przez drugiego
- Musimy czekać godzinę na wyniki. - odpowiedziałam i usiadłam koło mojego brata
*Selena*
O matko ta godzina strasznie się dłużyła! Najbardziej przybity chodził Kendall. Tępo patrzył się przed siebie albo w Kamile.
- Nie powinniśmy zawiadomić jej rodziców? - spytał nagle Harry
- Ktoś coś wogóle o nich wie? - spytała Miley
- Nigdy nic nie wspominała. - powiedział Kendall
- Ciekawe czemu? - spytałam
- Zapytaj się jej. Jeśli się wogóle wybudzi. - powiedział ze złością
- Kendall nawet tak nie myśl. - skarcił go Justin
- Przepraszam. - powiedział i się podniósł
Stanął i patrzył na Kame. Jezu jak mu ciężko, tak jak nam wszystkim. Podszedł do nas lekarz.
- I co? - spytała Miley

czwartek, 23 stycznia 2014

Chapter 14

*Kamila*
Wstałyśmy około godziny 9. Miałam straszne bóle głowy ale je ignorowałam. Zjadłyśmy śniadanie i zaczełyśmy stroić Selene. Suknia ślubna, którą wybierały niestety tylko panna młoda i Miley, ponieważ ja tego dnia musiałam iść pomóc w remoncie restauracji. Skoro mowa o remoncie. ''Poznałam" faceta, który sponsoruje nasz bar. Dlaczego poznałam w cudzysłowie? Ponieważ (wiem, że od ponieważ się nie zaczyna) widziałam go tylko z daleka. Jest bardzo podobny do Kendalla, a może to tylko złudzenie. Wracając do tematu. Gdy Sel miała już na sobie krację uczesałam ją. Dziewczyny były pod wrażeniem moich zdolności fryzjerskich. Selena była gotowa po 13. Później Miley poprosiła żebym ją uczesała. Nie miałam zbytnio pomysłu więc uczesałam ją w kłosa. Zostałam ja. Nie spieszyło mi się zbytnio żeby ubrać moją sukienkę ale Sel poprosiła mnie, żebym pojechała po chłopaków, bo ona się trochę martwi. Nie miałam nic do sukienek tylko stawiałam na wygodę, a sukienki raczej wygodzie nie służy. Ubrałam kreację. Nie miałam pomysłu na fryzurę, więc zaczesałam je do tyłu i podpiełam wsuwkami. Pożegnałam się z dziewczynami i pojechałam do domu Seleny i Justina.
*Kendall*
Wstaliśmy z chłopakami po dwunastej (na nas to i tak szybko).  Mieliśmy niezłego kaca. Każdy z nas miał inne koszulki niż ta, w której przybył. Z wieczoru miałem mase zdjęć i jeden bardzo śmieszny filmik. Wracając do tematu. Dobrze, że  w domu  naszej przyszłej pary młodej są 3 łazienki, każdy z nas mógł się szybko ogarnąć. Była godzina 13:30 i usłyszeliśmy dzwonek.
- Kendall otwórz!!! - krzyknął Justin
- Dobra. - powiedziałem  i otworzyłem drzwi
*Kamila*
Byłam na miejscu po jakiś dwudziestu minutach. Wyszłam z samochu i pierwsze na co zwróciłam uwagę to koszulki, które były przybite do drzewa. Zaczełam podchodzić do drzwi jednocześnie się śmiejąc.
- Cześć piękna. - Kendall pocałował mnie w policzek
- Cześć przystojniaku. - przywitałam się z nim - Możesz mi to wytłumaczyć? - spytałam wskazując na drzewo
- Oczywiście.
Wyciągnął telefon i pokazał mi filmik, na którym kłócili się o to, który z nich ma najlepszą klatę!!! Bez koszulek!!! W środku października!!!
- Nie wierzę Kamila w sukience. - powiedział Harry
- Nie przyzwyczajaj się. - powiedziałam - Widzę zabawa się udała.
- No bardzo. - powiedziała ta dwójka równocześnie
- A zużyliście wszystkie tabletki na ból głowy?
- Jedna chyba została. - powiedział Kendall
- To dobrze. - poszłam do kuchni i wziełam tabletki
- Ciebie jeszcze kac męczy? - spytał Harry
- Nie zapominaj, że gadasz z Polką. - usłyszeliśmy głos Justina
- Masz coś do Polek? - spytałam i rzuciłam w jego stronę groźne spojrzenie
- Nie. Jasne, że nie.
- Gdyby nie to, że Selena to moja przyjaciółka i nie to, że dzisiaj bierzecie ślub już byś nie miał takiej pięknej buźki. - powiedziałam
- Dobra. Jedźmy, bo zaczynam się ciebie bać. - powiedział Harry
Wyszliśmy z domu. Bałam się bać im prowadzić, więc za kółkiem zasiadłam ja. Po godzinie byliśmy w kościele. Dziewczyny były już w środku. Równo o piętnastej zaczeła się ceremonia, która szybko zamieniła się w wesele. Było ono zorganizowane w jednym z największych klubów w Londynie. Dużo razy tańczyłam z Kendallem. Trochę mnie z Harrym, a najmniej z panem młodym. Nie dziwcie się ciągle miał pełno chętnych do tańczenia. Oczywiście najważniejsza była Selena, która nie chciała dopuszczać objęć swojego męża. Około godziny dwudziestej drugiej wyszłam na balkon. Nie było tam dużo ludzi. Mój ból głowy nie przechodził. Stałam tak sobie pół godziny i powoli zaczełam marznąć kiedy poczułam jak ktoś mnie czymś okrywa. Okazało, że to Kendall okrył mnie swoją marynarką.
- Dzięki. - powiedziałam i się uśmiechnełam
- Czemu siedzisz tutaj sama? - spytał
- Głowa mnie od rana boli. - powiedziałam
- To nie dobrze. - powiedział i mnie przytulił
*Kendall*
- Zatańczysz? - spytałem ją
- Z tobą zawsze. - powiedziała i się słodko uśmiechneła
Jaki ona ma piękny uśmiech. Uwielbiam go. Pomogłem jej wstać i zaczeliśmy krążyć w rytm muzyki.
- Wiesz co? - spytała
- Co? - odpowiedziałem pytaniem
- Kocham cię. - powiedziała
- Ja ciebie też. - pocałowałem ją i postanowiłem jej powiedzieć całą prawdę, nie wiedziałem czy to właściwy moment ale nie mam zamiaru jej dłużej okłamywać - Kamila.
Spojrzałem jej w oczy. Jej źrenice się powiększyły, a ona zrobiła się cała blada. Pi chwili straciła przytomność.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Chapter 13

*** Kamila ***
Dziś mamy wieczór panieński. Postanowiłyśmy zorganizować go dwa dni przed ślubem, żeby na uroczystości być ogarniętym. Chłopacy wieczór kawalerski mają jutro. Aż boję się pomyśleć co tam się będzie działo. Wracając do tematu. Kończymy właśnie przygotowania. Zaraz zacznie się pożądna zabawa.
*** Kendall ***
Dziewczyny mają dzisiaj wieczór panieński. Znając je jutro wstaną po 15. My swój wieczór mamy jutro. Będzie się działo. Justin i Harry dzisiaj u mnie nocują. Robimy sobie maraton filmowy. Ciekawe jak się bawią dziewczyny?
***Kamila***
Jest grubo po drugiej. Dziewczyny już są pijane. Ja trochę mniej niż one. Właśnie tańczą na stole. Pstryknełam im piękną fotkę. Zaczeła mnie boleć głowa. Pewnie przez alkohol. Zignorowałam to i wróciłam do zabawy.
***
Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek. Jest 13:30. Spojrzałam na dziewczyny. Selena leżała pod stołem i jedną nogę miała położoną na taborecie. Miley leżała na kanapie głową w dół i nogi miała dziwnie zgięte. Zaczełam się śmiać i pstryknełam im fotki. Zaczeła mnie boleć. Poszłam do kuchni i wyciągnełam z szafki jakieś leki na ból głowy. Kiedy je łyknełam zaczełam pomału ogarniać. Zdążyłam sprzątnąć kuchnie i wstały dziewczyny.
- Hej. - przywitały się
- Hej. Jak się spało? - spytałam i się uśmiechnełam
- Dobrze, a co? - spytała Sel
Pokazałam im zdjęcia z imprezy i z poranka. Zaczeły się śmiać. Potem ogarnełyśmy resztę domu, żeby zostawić chłopakom porządek. Poszłam na górę. Ubrałam się i spakowałam rzeczy do Miley, u której dziś z Seleną nocujemy. Zniosłam torbę na dół. Zadzwonił dzwonek. Selena otworzyła i w drzwiach stali chłopacy.
- Cześć. - przywitali się
- Hej. - odpowiedziałyśmy im
- Jak impreza? - spytał Harry, zaczełyśmy się śmiać - Co?
- Pokaż im? - powiedziała przez śmiech Miley
Wyjełam telefon z kieszeni. Pokazałam im zdjęcia. Najbardziej śmiali się z pozycji, w których spały dziewczyny.
- Nieźle byłyście pijane. - powiedział Kendall
- Tylko odrobinę. - powiedziała Selena
- Chciałyście wyjść na dwór i śpiewać kolendy, bo myślałyście, że jest gwiazdka. - zaśmiałam się
- Dobra. Idziemy. - powiedziała Miley
- Nie rozwalcie domu. - pouczyła ich Sel
- I pamiętajcie ślub na piętnastą.
Wyszłyśmy z domu i pojechałyśmy do Miley.
- Cześć tato! - krzykneła Miley, kiedy weszłyśmy do jej domu
- Dzień dobry. - przywitałyśmy się równo z Sel
- Cześć dziewczyny. - przywitał się z nami
- My idziemy do góry. - powiedziała Miley i poszłyśy do jej pokoju
Usiadłyśmy na jej łóżku. Dużo rozmawiałyśmy i się śmiałyśmy. Nagle moją uwagę przykuło zdjęcie Seleny, Miley i jakieś dziewczyny w blond włosach z niebieskimi końcówkami.
- Kto to jest? - spytałam wskazując na nią
- Demi. - Miley zdjeła zdjęcie
- Coś mi to mówi... czekaj. To ta była Kendalla, która zdradziła go w klubie z jakimś kelnerem.
- Tak. Myślałyśmy, że to przyjaciółka a po pamiętnej imprezie się nie odzywa. - powiedziała Miley i podarła zdjęcie
- Dobrze wiedzieć. - powiedziałam
Rozmawiałyśmy do północy i położyłyśmy się spać.

Hej. Sorry, że taki krótki ale nie mam weny.

sobota, 18 stycznia 2014

Chapter 12

Wstałam o siódmej. Ubrałam się.
Zeszłam na dół. Nikogo nie było w salonie. Postanowiłam zrobić naleśniki dla wszystkich. Wyjełam potrzebne rzeczy z lodówki i szafek. Smażyłam je już jakieś 20 minut i poczułam jak ktoś mnie przytula.
- Hmmm? - spytałam
- Nic. - odpowiedział Kendall
- Jak się spało?
- Dobrze.
- Częstuj się, a nie tak patrzysz. - wskazałam naleśniki
Wziął dwa naleśniki i usiadł do stołu. Usmarzyłam jeszcze jednego i poszłam w jego ślady. Kiedy tak jedliśmy wszyscy zaczęli się schodzić. Ostatnia przyszła Selena.
- Cześć. - przywitałam się z nią
- Hej. Nasza wycieczka dzisiaj aktualna? - spytała
- Jasne. - odpowiedziałam
- Jaka wycieczka? - spytała Miley
- Też możesz jechać. - odpowiedziała jej Selena, a ja wysłałam jej sms-a
  "Jedziemy do szpitala na badanie."
Usłyszałam sygnał jej komórki. Odczytała.
- Tak. Pojadę z wami. -  powiedziała
- A ja mogę z wami jechać? - spytał Justin
- Nie. - powiedziałyśmy wszystkie trzy
- Dobra. - powiedział Jus i podniósł ręce w geście poddania
Dziewczyny wstały od stołu i poszły na górę. Chłopacy próbowali wyciągnąć ze mnie gdzie jedziemy. Trochę mnie już wkurzała ich ciekawość, więc postanowiłam, że im powiem ale dopiero po tym wszystkim. Dziewczyny zeszły i pojechałyśmy do szpitala. Tam lekarz najpierw skierował mnie na badania. Potem wróciłam do gabinetu lekarza.
- Wyniki nie są aż takie złe. - kończyliśmy naszą rozmowę - Sądzę, że może pani zgłosić się do nas za 3 tygodnie.
- Dziękuję. - powiedziałam i wstałam
- Dowidzenia. - powiedziałam
- Dowidzenia. - odpowiedział i wyszłam
- I co? - spytały dziewczyny
- Mam się zgłosić za 3 tygodnie. - odpowiedziałam
- To dobrze, bo będziesz na naszym ślubie. - powiedziała Selena
- No tak za dwa tygodnie wasz ślub.
- Jak ten czas leci. - odezwała się Miley
- Najgorsze jest to, że będę musiała się ubrać w sukienkę. - powiedziałam nieśmiałym głosem
- Nie lubisz chodzić w sukienkach? - spytała Miley
- Nie lubię to mało powiedziane ja ich nie znoszę. - powiedziałam
- Jaka dziewczyna nie znosi sukienek? - spytała Miley
- Ja. - odpowiedziałam - Możemy zmienić temat?
- Na jaki? - spytała Selena
- Obojętne.
Rozmawiałyśmy na różne tematy. Głównie o modzie i gwiazdach. Kiedy weszłyśmy do domu chłopacy siedzieli w salonie i coś oglądali.
- Hej co oglądacie? - spytałam siadając koło Kendalla
- Jakiś durny film. - odpowiedział Kendall i pocałował mnie w policzek
- Jak wycieczka? - spytał Harry
- Dobrze. - odpowiedziała mu siostra
- Dzwonił tata, że mamy odebrać Emily.
- To chodź. Cześć.
- Cześć. - przytuliłyśmy się do niej
Zadzwonił telefon Kendalla. Odebrał.
- Cześć Kevin... Czego potrzebujesz?... Dobra będę za pół godziny.
- Co chciał Kevin? - spytał go Justin kiedy Kend się rozłączył
- Mam go odebrać od kumpla. - odpowiedział i wstał
- Pa. - powiedziałam
- Pa. - pocałował mnie w policzek i wyszedł
Obejrzeliśmy do końca film, który oglądali chłopacy i położyliśmy się spać.

Hej. Jak wam się podoba rozdział, bo mi się zdaję, że nie wyszedł. Opinie zostawiam wam.

wtorek, 14 stycznia 2014

Chapter 11

Obudziłam się po dziewiątej. Zdziwiłam się, bo zazwyczaj byłam rannym ptaszkiem. Podeszłam do szafy. Wybrałam te ciuchy i zeszłam na dół.
- Cześć śpiochu. - dostałam z poduszki od Seleny
- Cześć ranny ptaszku. - odrzuciłam jej poduszkę
- Masz dobry humor. - powiedział Justin
- Jeśli myślisz, że się dowiesz dlaczego to się mylisz. - powiedziałam i usiadłam na kanapie
- A ja się dowiem? - spytała Selena
- Ty tak.
- No ej. - powiedział Justin, a my się zaśmiałyśmy
- Nie martw się kiedyś może się dowiesz. - powiedziała Selena
- To się jeszcze okaże. - spojrzałam na Selene -  Dzwoń do Miley. Mam wam coś do powiedzenia.
- Dobra. - powiedziała Selena i wyszła do kuchni zadzwonić
- Dobra ja umówiłem się z chłopakami. Cześć. - powiedział Justin
- Pozdrów Kendalla.
- Ta młodziana miłość. - powiedział Justin
- Podobno się umówiłeś.
- Cześć.
- Hej.
- Miley powiedziała, że będzie za godzinę. - usłyszałam głos Sel
- Zdążę zjeść śniadanko. - powiedziałam i poszłam do kuchni
Zrobiłam sobie kanapki i nalałam soku. Wróciłam do salonu i zjadłam śniadanie. Po godzinie przyszła Miley. Poszłam otworzyć.
- Hej. Wejdź. - powiedziałam i ją wpuściłam
- Hej. Co to za pilna sprawa? - spytała
- Muszę wam coś powiedzieć. - weszłyśmy do salonu
- Nawet mi nie mów, że się wyprowadzasz. - powiedziała Sel
- Nie nie wyprowadzam się. - powiedziałam
- No nie trzymaj nas dłużej w niepewności. - powiedziała Miley
- Zaczynam nowe z Kendallem u boku. - powiedziałam
- Nie nawidzę cię. - powiedziała Selena
- Czemu? - spytałam zdziwiona
- Bo jesteś z Kendallem, a nie chcesz zgodził się na przeszczep.
- Powiedziałam tak jakiś tydzień temu. - zwróciłam jej uwagę
- To znaczy że?
- Tak. Zgadzam się na przeszczep. - powiedziałam
- To świetnie. - powiedziała Miley i obie mnie przytuliły
- Ale...
- Jak zwykle jakieś "ale" - odezwała się Selena
- Bez "ale" byłoby nudno. - odpowiedziałam jej
- Dobra jaki masz warunek?
- Chłopacy nie mają się o niczym dowiedzieć, a zwłaszcza Kendall.
- O czym nie mam się dowiedzieć? - usłyszałyśmy głos wyżej wymienionego
- Ćśśśś... - powiedziałam - Cześć słońce.
- Hej. - pocałował mnie w policzek - Co spiskujecie?
- Gadamy o wieczorze panieńskim. - uratowała mnie Miley, ruszyłam ustami na słowo "Dziękuję", ona kiwneła głową
- I co wymyśliłyście? - spytał Justin
- Nie wasza sprawa.-  powiedziałam
- Myślcie sobie nad wieczorem kawalerskim.  - powiedziała Sel
- Ale wy jesteście. - wtrącił się Harry
- Selena to idziemy na te zakupy? - spytałam, żeby się od nas odczepili
- Jakie...? - Miley szturneła ją w bok - Aha tak już.
Wstałyśmy z kanapy. Kiedy znalazłyśmy się na dworze odetchnełyśmy z ulgą.
- O mały włos i by się wydało. - powiedziałam
- Jak wogóle wytłumaczymy im, że ciebie nie będzie przez jakiś tydzień lub dwa? - wsiadłyśmy do samochodu
- Powiemy im, że wyjeżdżam do Polski, żeby odwiedzić rodzinę.
- Dobry pomysł.
Resztę drogi rozmawiałyśmy trochę o ślubie, trochę o wieczorze panieńskim. Dużo się śmiałyśmy. W sklepie kupiłyśmy sobie masę ciuchów i kosmetyków. Później poszłyśmy na kawę. Zadzwonił mój telefon.
- Kto dzwoni? - spytała Sel
- Mój wykładowca. - odpowiedziałam i odebrałam
(K: Kamila W: Wykładowca)
K:Tak słucham?
W: Halo Maja?
K: Tak to ja. Stało się coś?
W: Mogłabyś przyjechać na uniwersytet po dyplom?
K: Po dyplom?
W: Tak. Wszyscy już odebrali oprócz ciebie.
K: Musiało mi umknąć. To tak za pół godziny będę.
W: Dobrze dyplom do odebrania w sekretariacie.
K: Dobrze. Dowidzenia.
W: Dowidzenia. - rozłączyłam się
- Co chciał twój wykładowca? - spytała Sel
- Mam odebrać dyplom w sekretariacie.
- Dyplom? - spytała Miley
- Tak, podwieziesz mnie? - zwróciłam pytanie do Seleny
- No jasne. To zbieramy się.
- Okey.
Ruszyłyśmy w stronę uniwersytetu. Tam odebrałam dyplom i wróciłyśmy do domu. Kiedy weszłyśmy do domu poczułam jak coś przypala się na gazówce. Pobiegłam do kuchni i wyłączyłam gaz. Chłopcy gotowali jakąś zupę.
- Wiecie, że to się miesza? - spytałam ich
- Yyyyy... - spojrzeli na mnie, zaczełam się z nich śmiać
- Z czego się śmiejesz? - spytała Miley
- Chłopacy gotowali zupę. - dziewczyny same zaczeły się śmiać
- Wiecie co? Miejsce dziewczyn jest w kuchni. - powiedział Harry, a my przestałyśmy się śmiać i spojrzałyśmy na niego zabójczym spojrzeniem
- Stary wiej! - powiedział Kendall, a my się na niego rzuciłyśmy
Zaczełyśmy go gonić po całym domu. W końcu zapędziłyśmy go do ogrodu i wepchnełyśmy go do basenu. Harry kiedy wyszedł był cały mokry, a mi zwijałyśmy się ze śmiechu.
- Policzymy się. - powiedział Harry i zaczął iść w naszą stronę
- Nawet się nie waż. - powiedziałam
- Bo co mi zrobisz? - nie przestawał podchodzić
- Harry. - powiedziała Miley głosem nie znającym sprzeciwu
- Kiedy indziej się zemszcze. - powiedział i się zatrzymał
- Nie wierzę Harry się powstrzymał. - usłyszałam głos Kendalla
- Zrozumiał, że z trzema dziewczynami nie wygra. - zaśmiała się szyderczo Selena
- Popływamy? - spytał Justin
- Jasne. - powiedziały dziewczyny
Poszłyśmy się przebrać w stroje. Kiedy wróciłyśmy na dół dziewczyny położyły się na leżakach, a ja koło nich.
- Dziewczyny chodźcie do wody! - krzyczeli chłopacy
- Idziecie? - spytała Sel
- Ja nie umiem pływać. - odpowiedziałam
- To sobie leż. - powiedziała Miley i pociągneła Selene do wody
Patrzałam na nich jakieś 5 minut i potem zaczął się do mnie zbliżać Kendall.
- A ty nie idziesz pływać? - spytał i usiadł koło mnie
- Jakbym jeszcze umiała. - powiedziałam
- No chodź. - złapał mnie za rękę
- Siłą mnie nie wyciągniesz.
- Założymy się.
W tym momencie wziął mnie na ręce i zaczął iść w kierunku basenu.
- Kendall zostaw mnie!!!! Kendall!!!!
- Nie. - powiedział i się uśmiechnął
- Puszczaj!
- Niech będzie. - puścił mnie, a ja wylądowałam w wodzie
- Zwariowałeś! - krzyknełam na niego kiedy wyłoniłam się z wody
- Nie. - powiedział
- Mówiłam ci, że nie umiem pływać. - wyszłam z basenu
Usiadłam na leżaku. Kendall zaczął do mnie podchodzić.
- Jeśli jeszcze raz wrzucisz mnie do wody to cię zabiję.
- Wybaczysz mi? - zrobił oczka pieska
- Nie.
- Proszę.
- Nie tak łatwo.
- Proszę. - powiedział i mnie pocałował
- No dobra przekonałeś mnie. - uśmiechnełam się do niego
- Dziękuję.
- Nie ma za co. - powiedziałam
- O czym gadacie? - spytała Selena
- O niczym. - odpowiedziałam
- To chodź pomożesz mi w kuchni. - pociągneła mnie za rękę
Weszłyśmy do kuchni i wziełyśmu owoce, pokroiłyśmy je w kostkę i wrzuciłyśmy do misek.
- Sel?
- Tak?
- Zawieziesz mnie jutro do szpitala na badania?
- No pewnie, alr musisz mi pomóc skończył deser.
- Deser bez obiadu. Życie jest piękne.
Sałatkę owocową podałyśmy z masą bitej śmietany. Do późnego wieczora siedzieliśmy w ogrodzie. Kendall grał na gitarze. Nie sądziłam, że umie tak pięknie grać. Justin i Selena zaproponowali naszym przyjaciołom nocleg, ci się zgodzili. Spać poszliśmy po północy.